Sprawa wytrucia pszczół dobiega końca

Posted on

outdoors-nature-green-wood-83908.jpegPszczelarze z gminy Śmigiel dopięli swego. Osoba odpowiedzialna za dokonanie oprysku pola, wskutek którego zginęły 152 pszczele rodziny poniesie odpowiedzialność karną. W ubiegłym tygodniu miał ruszyć proces przed Sądem Rejonowym w Kościanie. Sprawa ma zakończyć się w drodze mediacji

Chemia na polu grochu Do wytrucia pszczół w gminie Śmigiel doszło 25 czerwca 2015 roku. Pszczelarze zauważyli wówczas coś niepokojącego w swoich ulach. Na wlotach znaleźli martwe owady. Kolejnego dnia były to już znaczne ilości. Pszczoły mogli zbierać garściami. Największe straty ponieśli bartnicy ze Starej Przysieki Pierwszej. Wytruły się także owady w ulach w Parsku, Wonieściu i Przysiece Polskiej. Łącznie były to 152 pszczele rodziny. Pszczelarze szybko ustalili, że owady najprawdopodobniej zatruły się środkiem chemicznym zastosowanym na polu grochu w Starej Przysiece Polskiej należącym do Stadniny Koni Racot. Teren uprawny był gęsto usiany chabrami bławatkami. Gorące lato spowodowało, że rośliny kwitnące uschły. Nie kwitły jeszcze lipy. Chwasty na polu stały się dla owadów cennym źródłem pokarmu. Gdy właściciele pasiek dotarli na miejsce, panowała tam grobowa cisza. Nie słyszeli żadnych odgłosów świadczących o obecności w tym miejscu owadów. O swoich podejrzeniach pszczelarze powiadomili Urząd Miejski Śmigla. Powołano tam specjalną komisję. W jej skład weszli przedstawiciele: śmigielskiego magistratu, Powiatowej Inspekcji Weterynaryjnej w Kościanie, kościańskiego oddziału Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa w Poznaniu i Koła Pszczelarzy w Śmiglu. Z pola grochu pobrano próbki roślin. Zostały one przesłane do Zakładu Badań Pozostałości Środów Ochrony Roślin w Instytucie Ochrony Roślin w Poznaniu oraz Instytutu Ogrodnictwa w Skierniewicach. Do badania oddano także martwe owady. Zostały one przesłane do Zakładu Ochrony Pszczół Państwowego Instytutu Weterynarii w Puławach.

Ukarać winnego Podejrzenia bartników były słuszne. W oddanych do badania roślinach stwierdzono obecność dimetoatu, czyli środka silnie toksycznego dla owadów. Nie powinien on być stosowany zarówno w uprawie grochu, jak i na rośliny kwitnące. Jego karencja wynosi 30 dni. Osoba odpowiedzialna za wykonanie oprysku została ukarana mandatem w wysokości 800 złotych. Wskutek zastosowania środka chemicznego pięciu bartników straciło 152 pszczele rodziny. Straty oszacowali na ponad 177 tysięcy złotych. Z żądaniem wypłaty odszkodowania zwrócili się do ubezpieczyciela Stadniny Koni w Racocie.

Jesteśmy zbulwersowani postępowaniem ludzi z wykształceniem rolniczym. W tym przypadku widać brak wiedzy – mówił po otrzymaniu wyników badań Tadeusz Krzyżanowski, prezes Koła Pszczelarzy w Śmiglu, jeden z poszkodowanych. – Pole wyglądało, jakby zasiano tam nie groch a facelię. Widać, że w odpowiednim terminie nie dokonano oprysku na chwasty.

Śmigielscy pszczelarze nie chcieli tylko wypłaty odszkodowania. Zabiegali o to, żeby osoba odpowiedzialna za wykonanie oprysku poniosła odpowiedzialność. Wyszli z założenia, że pszczoły, tak jak inne zwierzęta w Polsce są chronione. Zawiadomili policję o możliwości popełnienia przestępstwa. We wrześniu 2015 roku Komenda Powiatowa Policji w Kościanie uznała, że nie ma podstaw do wszczęcia dochodzenia. Uznała, że działania pracowników Stadniny Koni Racot Spółka z o. o. nie były umyślne i ukierunkowane na wytrucie pszczół, a sprawa została ostatecznie rozwiązana przez nałożenie mandatu karnego. Pszczelarze nie zgodzili się z taką argumentacją. Złożyli zażalenie na odmowę wszczęcia postępowania. Wskazali na możliwość wytrucia owadów objętych ochroną gatunkową. Podkreślili także, że w tym przypadku substancje trujące mogły przedostać się do środków spożywczych, jakimi są miód i inne produkty pszczele. Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Kościanie. W listopadzie ubiegłego roku umorzyła postępowanie powołując się na opinię biegłego z dziedziny toksykologii, z której wynikało, że nie można jednoznacznie określić zagrożenia dla zdrowia i życia ludzkiego. Pszczelarze złożyli zażalenie na to postanowienie o umorzeniu postępowania. W marcu br. Sąd Rejonowy w Kościanie nakazał ponowne zbadanie sprawy.

Oskarżony Prokuratorskie dochodzenie zakończyło się sformułowaniem aktu oskarżenia przeciwko pracownikowi Stadniny Koni Racot odpowiedzialnemu za dokonanie oprysku na polu grochu. Kierownik gospodarstwa usłyszał zarzut dotyczy art. 181 paragraf 1 kodeksu karnego: „Kto powoduje zniszczenie w świecie roślinnym lub zwierzęcym w znacznych rozmiarach, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.” W ubiegłym tygodniu miał ruszyć proces przed Sądem Rejonowym w Kościanie. Oskarżony wnioskował o mediacje. Pszczelarze zgodzili się na takie rozwiązanie. – Do wytrucia pszczół doszło na początku sezonu. Miodu już nie zebraliśmy. Odbudowa pasiek trwała rok – mówi Tadeusz Krzyżanowski. – Ubezpieczyciel częściowo wypłacił nam odszkodowania za straty. Nie umniejsza to jednak odpowiedzialności osoby, która zlecała oprysk. Oskarżony został kierownik gospodarstwa. Dziwię się, że odpowiedzialności karnej nie poniesie pracownik, który oprysk wykonał. Prezes śmigielskiego Koła Pszczelarzy bez trudu znalazł ulotkę informacyjną dotyczącą preparatu Hunter S 400 EC, który użyto do oprysku pola w Starej Przysiece Pierwszej. W opisie działania można przeczytać, że jest to środek owadobójczy. W celu ochrony pszczół i innych owadów zapylających nie należy stosować go na rośliny uprawne w czasie kwitnienia, gdy na uprawie występują chwasty kwitnące, a także w miejscach, gdzie pszczoły mają pożytek.

Bez pszczół i innych owadów zapylających nie ma życia. Około osiemdziesięciu – dziewięćdziesięciu procent upraw na ziemi potrzebuje zapylenia. Brak pszczół oznacza gorszy plon. Rolnicy jeżdżą na szkolenia. Są informowani, jakie znaczenia mają pszczoły w środowisku rolniczym – podkreśla Krzyżanowski. – W Europie Zachodniej plantator płaci za obecność pszczół. Miód jest tylko dodatkiem. A my pszczoły niszczymy.

Artykuł do pobrania w pdf

Reklamy

Sezon pszczelarski czas zacząć :)

Posted on

queen-cup

Co niektórzy muszą się chwilę zastanowić, czy się autorowi nie pomyliło przypadkiem. Przecież teraz, to raczej już po sezonie w większości terenów. To prawda, choć przecież część pszczelarzy wybierze się jeszcze na nawłoć, wrzos a inna część czeka jeszcze na spadź… Czytaj resztę wpisu »

Przegląd wiosenny – niespodziewany lokator w ulu

Posted on

Kilka dni temu przeglądałem stan mojej pasieki. Niejeden z was pewnie pomyśli, że to zbyt późno, że już w lutym powinienem zajrzeć do moich pszczół. Czy na pewno? Wielu pszczelarzy o tym mówi, niewielu niestety stosuje – więc zapamiętajcie:

Sezon pszczelarski zaczyna się po wybraniu ostatniego miodu, w moim przypadku jest to lipa, więc praktycznie wszystko co zrobię od lipca zeszłego roku to działanie, którego skutki odczuwam właśnie na wiosnę! Jeśli moje pszczoły zostały dobrze przygotowane do zimowli, to mogę dać im spokój i zajrzeć do nich w połowie marca!

Mój przegląd ograniczony został do wyrywkowego przejrzenia kilku rodzin pszczelich. Sprawdziłem zapasy, i choć większość rodzin ma spore zapasy, to jest kilka, w których pokarmu jest mało. Jest to dla mnie zaskoczenie, gdyż pszczoły były solidnie zakarmione (ok. 15-18 kg na rodzinę). Widocznie w niektórych przypadkach za mało.

Jednak większość rodzin jest w dobrej kondycji. Osypały się 2 rodziny. Jedna z nich była słaba i tu byłem przekonany, że nie przezimuje, druga natomiast jeszcze  funkcjonuje, lecz ilość pszczół jest niewielka i szanse na ich przeżycie są nikłe.

Z trzydziestu rodzin większość powinna dość dobrze się rozwijać.

Pamiętać należy, że krytyczne będą najbliższe tygodnie, do początku maja większość starych pszczół zimowych zakończy swój żywot, i jest to moment krytyczny dla rodziny pszczelej.

Czasami pszczelarz dziwi się, że pszczoły mu osłabły przed rzepakiem. To właśnie ten moment.

W tym roku jestem więc optymistą, wszystko rozpoczyna się dobrze, zobaczymy co dalej.

Dla tych wszystkich zainteresowanych zdjęciem  – należy się krótka informacja. W jednym z uli zamieszkała sobie mysz. Weszła sobie przez wylotek – był dla niej wystarczającej wielkości z jednej strony ;). Na szczęście nic się nie stało, mysz zrobiła sobie domek w poduszce nad kłębem, wykorzystała sobie ciepło mojej rodzinki. Jednak nie uszkodziła plastrów, a rodzina pszczela przeżyła w dobrej sile. Tak więc mysz i pszczoły żyły sobie w symbiozie. Nie i tak będzie, stwierdziłem jednak, że na wiosnę mysz nie będzie już nam w ulu potrzebna, więc ją usunąłem z ula, posprzątałem i naprawiłem wylotek, aby powtórnie do mojego ula nie zajrzała. Eksmisja nastąpiła na wiosnę, więc chyba nikt mi nic nie zarzuci ;).

 

W obronie trutni w rodzinie pszczelej

Posted on

W minioną sobotę byłem wraz z kolegami na szkoleniu zorganizowanym przez Koło Pszczelarzy w Wolsztynie nt.  „Wychów matek pszczelich na własne potrzeby i poddawanie ich do rodzin”. Temat ciekawy, pomimo iż wiele rzeczy wydaje się być już oczywista warto jednak spotkać się z innymi pszczelarzami, choćby po to aby wymienić się poglądami…

Czytaj resztę wpisu »

O miodzie słów kilka – czyli czy to miód czy nie miód?

Posted on Updated on

honey-dipperWiem, że temat był już przez niejednego pszczelarza poruszany, ale nadal jednak świadomość naszych potencjalnych klientów jest rażąco niewystarczająca. Poza tym dopuszczenie do sprzedaży czegoś takiego i opisywanie towaru jako prawdziwy miód woła o pomstę do nieba!

Czytaj resztę wpisu »

Wesołych Świąt!

Posted on

Wszystkim miłośnikom pszczół, miodu i innych produktów pszczelarskich, a także wszystkim znajomym pszczelarzom i ich rodzinom życzę wesołych i radosnych świąt!

Wycieczka po pszczoły…udana!

Posted on Updated on

W ubiegłym tygodniu, we wtorek zadzwoniła do mnie sympatyczna Pani z prośbą o pomoc w uratowaniu roju pszczół, które zamieszkiwały sobie w drzewie. Niestety ich dom po ostatnich wichurach został zniszczony. Drzewo choć z zewnątrz wyglądało bardzo solidnie okazało się mocno spróchniałe od środka – co wykorzystały pszczoły. Do pewnego czasu było im tu dobrze. Niestety szanse na przeżycie po złamaniu drzewa właściwie spadły do zera.

Czytaj resztę wpisu »